Wózek boczny Velorex 562 – renowacja

Od ponad roku chodził mi po głowie pomysł zakupu wózka bocznego lub przyczepki motocyklowej do mojej Jawy.  Poszukiwania wózka utrudniał fakt dosyć wysokich moich wymagań – musiał to być koniecznie model 562 z przynajmniej połową mocowań do motocykla i kompletny.  Większość egzemplarzy na rynku ma w fatalnym stanie gondolę lub wygórowaną cenę. Ciężko o cokolwiek w sensownych pieniądzach. Na jednym z forum otrzymałem wiadomość o całkiem interesującym wózku – Velorex 562 z mocowaniami wraz z tabliczką znamionową. Po pokonaniu 130 km zastaje kompletny wózek nadgryziony zębem czasu z całą, nie popękaną gondolą z naklejkami “CEZET”. Jedyne braki to szyba, osłona przed deszczem oraz mocowania wózka od strony motocykla. Co ciekawe tabliczka znamionowa jest po rosyjsku:) O samej tabliczce i jej znaczeniu będzie mowa później. Po podpisaniu umowy kupna-sprzedaży razem ze sprzedającym wspólnymi siłami zapakowaliśmy do wysłużonego już Escorta nowy nabytek.

Stan przed renowacją
Źródło: Opracowanie własne

I tak rozpoczyna się kolejny projekt i kolejna renowacja:)

 

Tuż po przyjeździe i wyładunku wszystkie połączenia śrubowe otrzymały sporą dawkę WD40. Jeszcze tego samego dnia podczas próby demontażu gondoli  urwałem wszystkie możliwe śruby. Starość swoje prawa ma:)
Wózek stał rok pod plandeką, mimo to “nazbierał” pełno syfu. Samą gondolę przy pomocy Karchera wypłukałem z brudu. Dzięki przelotowym otworom pozostałych po śrubach mocujących gondolę z ramą płukanie przebiegło szybko i sprawnie. Przy okazji odkryłem, że gondola jest dzielona w płaszczyźnie poziomej. Nity od strony zewnętrznej są zakryte przy pomocy gumowej listewki okalającej gondolę. Natomiast od środka poziom brudu uniemożliwił ustalenie czegokolwiek. Dla mnie to same zalety, o wiele łatwiej będzie prowadzić prace przy podzielonej gondoli.

Jeszcze przyjdzie na to czas….
Źródło: Opracowanie własne

Siedzenie są do odratowania, nie mają znaczących pęknięć na pokrowcu. Oświetlenie wózka sprawia spore problemy – zardzewiałe śruby uniemożliwiają demontaż kloszy. Dumny napis MADE IN POLAND na białym kloszu świateł pozycyjnych oznacza kolejną część do wymiany.  Nie jest znany stan odbłyśników, do tej pory nie dałem rady zdemontować kloszy. Szczęśliwie w zapasie mam jeszcze kompletne kierunkowskazy do Jawy:)Przy ramie będzie mniej zachodu. Amortyzator jest zużyty do granic możliwości – sprężyna jest skrzywiona a możliwości tłumienia zostały razem ze wspomnieniami w poprzedniej dekadzie… Tłumaczy to też wygięcie na błotniku – wahacz wyrżnął w błotnik przy głębszej dziurze. Z opony w zasadzie nie ma co zbierać, podobnie z okładzin ciernych. Obręcz felgi jest do odratowania, tak samo bęben hamulcowy, który został zapożyczony z tylnego koła Jawy 350, podobnie jak amortyzator. Dosyć ciekawa jest felga. Jej rozmiar to 16 cali – będzie problem z dostępem do takiej obręczy.

 

Pozostaje jeszcze kwestia hamulca – poprzednik nie szczędził spawarki. Co ciekawe nie znalazłem nigdzie na zdjęciu ani w schematach złożeniowych wózków regulatora hamulca, który został zamontowany na ramie wózka. Czyżby wesoła twórczość poprzedników?
Ostatni problem to mocowanie przednie wózka. Długo nie było ruszane, obecnie nie mam pomysłu, jak je wyciągnąć. WD40 nie daje rady…

Nie tylko silnik można połowić:)
Źródło: Opracowanie własne

Wózek po 2 dniach zmagań udało się zdemontować do gołej ramy.  Gondola została rozłożona – łatwiej przy niej manewrować, gdy jest “rozpołowiona”. Sporo krwi napsuły nity – połowa z nich po rozwierceniu nadal nie chciała po dobroci opuścić miejsc osadzenia.
Rama nadal trzyma łożyska oraz jedno z mocowań wózka. Raczej bez grzania się nie obejdzie. Czekam na mocowania wózka,udało mi się w okazyjnej cenie je nabyć.

 

 

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi…


Materiał opracowany przez greg92pl. kopiowanie lub edytowanie  bez zgody autora – zabronione!