Handel dokumentami

O kupowaniu pojazdów bez dokumentów lub handlu dokumentami słów kilka…

Opowiem Wam prawdziwą historię….
Był sobie człowiek (nazwijmy go Stasiem), co kupił fiata 125p 1300 z 1970 roku. Fiat był w stanie bardzo średnim, restaurował go około 2 lata, kosztowało Stasia to worek pieniędzy i czapkę gruszek.
Na zakup Stasiu miał umowę, brak dowodu rejestracyjnego, brak tablic, ale za to oryginalna tabliczka znamionowa, ogólnie wszystko legalnie i zadbanie o wszystkie możliwe szczegóły prawne. Jak już odrestaurował to chciał człowiek pohulać po asfalcie. Przystąpił Staś do rejestracji pojazdu, wezwał sobie rzeczoznawce (chciał to wezwał, w to nie wnikamy, nie musiał), ten mu zrobił opinie, biała kartę, skasował tysiaka…. Szczęśliwy Staś zataszczył Fiata na SKP, zrobił przegląd (bzpzzwt), poszedł do Wydziału Komunikacji jeszcze bardziej szczęśliwy rejestrować… I nagle ciach… W Wydziale Komunikacji okazało się, że taki Fiat jest zarejestrowany i już jeździ…. A co najlepsze – też na żółtych blaszkach… Wydział Komunikacji zatrzymał wszystkie dokumenty i wezwał policje w celu wyjaśnienia sprawy… Niebiescy przedstawiciele prawa przyjechali i tu kolejne schody –  nie wiadomo, co z tym zrobić… Jednak mając realne podejrzenie kradzieży zatrzymali pojazd Stasia do wyjaśnienia sprawy, udali się również do drugiego właściciela Fiata (sąsiedni powiat) i (trochę pokrętnie) poprosili go o pokazanie pojazdu.
Drugi właściciel Fiata (nazwijmy go Włodek) pokazał swój pojazd. Oba pojazdy mają dokładnie ten sam kolor. Sprawdzono numery i kolejne schody – dwa identycznie wyglądające Fiaty mają identyczne numery ramy… No i oba Fiaty spotkał ten sam los – zostały zarekwirowane do czasu wyjaśnienia sprawy.
Z nieoficjalnego źródła wiadomo, że Włodek z sąsiedniego powiatu kupił dokumenty i numery przebił. Sprawa w toku, po oględzinach przez biegłego sądowego stwierdzono ingerencje w pole numerowe Fiata Włodka, opinia prawna dotycząca Fiata Stasia stwierdziła niezgodność danych… I tak dalej i tak dalej… Nie wiadomo, jak zakończy się sprawa. Najprawdopodobniej obydwaj stracą swoje pojazdy…. I tak to jest ze sprzedawaniem dokumentów, tylko Staś nabył legalnie swojego Fiata i jest kryty. Staś odzyska swoje pieniążki… A Włodek i poprzedni właściciele Fiata… Zostaną pociągnięci do konsekwencji….Będzie ciekawie….


Autor Motonita. Tekst opublikowany za zgodą autora.

Teraz kilka słów ode mnie…

Podobna sytuacja jest na forach internetowych. Handel dokumentami bez ramy lub sprzedaż oddzielnie ramy i dokumentów jest niezgodna z prawem. Co więcej – spora ilość ofert dokumentów z ramą lub samych dokumentów jest z “trefnego” źródła. Nie oszukujmy się – obecnie za samo trzymanie w garażu/piwnicy dowolnego pojazdu należy płacić – co roku za przegląd (w przypadku motoroweru co dwa lata) jak i za OC, zwłaszcza w przypadku obecnych dowodów rejestracyjnych i “białych” tablic. Nikt nie trzyma w piwnicy ramy oraz kompletu dokumentów.
Skąd biorą się takie oferty? Ktoś kradnie Komarka, Simsonka, Jawę. Rozbiera na części, sprzedaje za pośrednictwem grup na Facebooku lub przez fora internetowe w “okazyjnych cenach”. Rozebrać na części pierwsze taki pojazd to kwestia jednej soboty i dwóch piwek, więc sprawa tym bardziej nabiera tempa. Natomiast ukraść same dokumenty to już  kwestia chwili…

Zdjęcie z popularnego portalu aukcyjnego. Bez trudu można odczytać dane osób z umowy. Ciekawe, jak to się ma do ustawy o RODO:)
Źródło: Internet

I tutaj pojawiają się osoby takie, jak Włodek. Mają pojazd bez prawa do rejestracji na “białe” tablice. Ale Włodek wie doskonale, że jest takie coś, jak Internet. W internecie Włodek się doczytał, że legalna rejestracja na zabytek to same wady – wszak nie można sprzedać pojazdu, kiedy tylko chcemy, nie wolno ingerować w pojazd, nie możemy bez wiedzy konserwatora zabytków wyjechać za granicę itp itd. Po godzinie czytania “fahofcuf” i “specuf” od “zabytkuf” pada decyzja kupna dokumentów i zmiany numerów (wszak już tak robili doradcy Włodka i nic się nie stało). Kupuje Włodek wysyłkowo dokumenty i podpisaną umowę kupna-sprzedaży pojazdu. Szczęśliwy pasjonat kupuje również numeratory za 40 zł przez sklep internetowy i w ciągu tygodnia ma już w domu numeratory i dokumenty. Pasja i podniecenie sięgają zenitu, kiedy Włodek przed wybiciem kolejnej cyfry 3 razy sprawdza odległość między cyframi aby nie wzbudzić podejrzeń. Z dumą  (wszak zaoszczędził kupę kasy na opinii rzeczoznawcy) Włodek udaje się do Wydziału Komunikacji i… Próbuje rejestrować komarka, który figuruje jako kradziony. Jak łatwo się domyślić – zostaje wezwana Policja, Włodek jest podejrzany o paserstwo, a dane w umowie kupna-sprzedaży są fałszywe, nie można namierzyć sprzedającego.  Włodek ma poważne kłopoty, traci swój pojazd i nie otrzyma żadnego odszkodowania. Natomiast sprzedający dokumenty już kradnie kolejnego komarka z działki i zakłada kolejne konta na forach….
Nie jest to nic nowego wśród pasjonatów starszej motoryzacji, zwłaszcza w przypadku pojazdów, gdzie jedyną informacją o pojeździe jest numer ramy  (Romet Ogar 200) lub sama tabliczka znamionowa (Jawa 50). Pomysłowość posiadaczy nie zna granic, wystarczy przecież kupić w dowolnym internetowym sklepie nową tabliczkę znamionową wykonaną na wzór oryginalnej tabliczki z lat 80tych.

Przerażający jest fakt, że takich Włodków jest ogromna masa! Wiele ludzi ładuje po 4 000 zł w swój pojazd, a za 100 zł kupuje nielegalnie dokumenty. Jeśli się nie uda – konsekwencje są o wiele większe, niż wartość pojazdu i zakup dokumentów… Dodatkowo jeśli uda się nam zarejestrować bez problemów pojazd po przebiciu numerów to jesteśmy zawsze widoczni, jako właściciel pojazdu z takimi numerami. W efekcie nawet po sprzedaży pojazdu po kilku latach nie będzie problemu w dzisiejszych czasach namierzyć nas pomimo przeprowadzki, zmiany nazwiska. Możemy odpowiadać za komarka przed sądem po dekadzie… Dodatkowo wpis w dokumentach o paserstwie pięknie do końca życia piętnuje Włodka.

Teraz kilka ciekawostek o CEPIKu 2.0

System ten ma wiele wad. Nikt przed 1981 rokiem nie zaprzątał sobie głowy numerami identyfikacyjnymi – nie było żadnego standardu. Jak wybijała fabryka tak potem to jeździło. Nikt się nie przejmował, jakie numery ma dany pojazd i czy przypadkiem użyty ciąg cyfr nie widnieje już w innym pojeździe. Dopiero wprowadzenie standardu VIN po 1981 rozwiązało ewentualną możliwość dublowania numerów identyfikacyjnych. Na chwilę obecną w bazie danych w CEPIKu znajduje się około 30 milionów pojazdów. Nie jest więc niczym nadzwyczajnym, gdy na przestrzeni 50 lat produkcji pojazdów pod jednym numerem idnetyfikacyjnym znajdują się 2 pojazdy. Co więcej – znane są polskie pojazdy posiadające identyczny, sześciocyfrowy numer w różnych markach i modelach pojazdów. Pierwszy przypadek z brzegu – Romet Kadet, rocznik 1984. W rękach starszej osoby od ponad 30 lat, nie jeżdżący od 10 lat. Odkupiony przez wielbiciela tego modelu. Po renowacji, remoncie silnika i wypolerowaniu czas na rejestrację. I znowu problem – okazuje się, że już taki numer ramy jest w CEPIKu, jeździ po śląsku i ma wprowadzoną datę produkcji 1986. Okazało się, że numery w fabryce Rometa zostały powtórzone. Nic w tym dziwnego, każdy słyszał o ilości alkoholu obecnym podczas produkcji Rometa jak i WSKi. W efekcie jest problem, gdyż oba Romety po kilku wizytach biegłych sądowych nie wykazały żadnych nieprawidłowości w dokumentach oraz braki ingerencji w pole numerycznym ramy. Nie wiadomo kogo pociągnąć do odpowiedzialności, nie ma żadnego punktu zaczepienia aby ruszyć sprawę. Do tej pory sprawa nie została rozwiązana, oba pojazdy nie mogą jeździć do rozwiązania sprawy…

Zaczyna być jeszcze ciekawiej, gdy rozpatrzymy o wiele starsze pojazdy z udokumentowaną 50 letnią historią… Nikt nie pozwoli na żadne ingerencje w dokumentację, a system CEPIK 2.0 nie pozwala na istnienie dwóch identycznych numerów identyfikacyjnych… System CEPIK 2.0 buntuje się już w przypadku, gdy pojazd nie posiada 17 cyfrowego numeru VIN….
Niedługo minie rok od momentu uruchomienia CEPIK 2.0. Nadal nikt nie uwzględnia pojazdów zabytkowych….

Najprostszym rozwiązaniem jest sprawdzenie numerów przed zakupem pojazdu w bazie Policyjnej. Jest to naprawdę niewielki trud w porównaniu ewentualnych późniejszych komplikacji.

Skrobnij coś :)