Targi Motorshow Poznań 2018

Tak, wiem… Temat targów obecnie to siódma woda po kisielu, nie miałem jednak bezpiecznego połączenia z moim serwerem…

Targi mogę podsumować jednym słowem – rozczarowanie. Największą atrakcją był pokaz wyczynów stunterów. Cała reszta to praktycznie losowo rozrzucone stoiska. Yamaha zaprezentowała zaledwie kilka motocykli motocrossowych, podobnie jak KTM. Stoisko Rometa już prezentowało się o wiele lepiej od stoiska Ducati. Czuć było ogólny niedosyt jak i rozczarowanie.

Romet Classic 400 z wózkiem bocznym
Źródło: Opracowanie własne

Wracając do Rometa – widać gołym okiem nawiązywanie do dawnych lat. Model Classic 400 z koszem legitymuje się mocą 20 kW oraz 30 Nm wykrzesanych z 400 cm3  czterosuwowego silnika chłodzonym powietrzem. Wraz z masą 160 kg zaprzęg ten potrafi osiągnąć według producenta prędkość 115 km/h. Brzmi znajomo? Dokładnie tak! Classic 400 jest praktycznie kopią Jawy 350 z Velorexem…
Oczywiście motocykl ten posiada wtrysk paliwa, 4 zaworki w głowicy i całą resztę gratów niezbędnych do spełnienia normy Euro 4. Jest to obecnie ciekawa alternatywa dla tych, co chcą znów wrócić do wózków bocznych bez zakupu i renowacji oldtimerów.

Motocykl customowy oparty na silniku Jawa 638
Źródło: Opracowanie własne

Godnym uwagi był motocykl customowy zbudowany praktycznie od podstaw. Silnik 638 włożony w ramę innego motocykla sprawiał pozytywne wrażenie do momentu bliższego zapoznania całym jednośladem. Chociaż włożono w niego sporo pieniędzy jak i zapału to niestety motocykl nie posiada homologacji. Jest w zasadzie ozdobą salonową, która jeszcze dodatkowo znaczy swój teren olejem przekładniowym. Co ciekawe – motocykl w momencie targów  był wystawiony na sprzedaż.

Ostatnią atrakcją była możliwość spotkania się z Dominiką 333 Orlik, Dzikuską oraz ekipą Motobandy. I to w zasadzie wszystko, co warte było uwagi dla fanatyków jednośladów. Nie pokazano żadnych nowości jak i żadnych jednośladowych youngtimerów. Całe targi streszczone w 11 zdjęciach w galerii

Skrobnij coś :)